FANDOM


- Ah... - westchnął poddenerwowany Tsuki odgarniając swoim Kuchibashi wszystkie gałęzie i liany, które niezaprzeczalnie przeszkadzały mu i jego drużynie w przemieszczaniu się. - Wędrujemy już cały dzień, a nie mieliśmy jeszcze żadnej okazji na zdobycie jakiejkolwiek koperty.

Ying, która szła na tyle, nie bardzo to przeszkadzało. Jirō maszerował między resztą drużyny. On też zbytnio nie narzekał na warunki wędrówki, tym bardziej, że sam wybrał taką drogę. Wiedział, że dzięki otoczeniu wysokich gąszczy zyskają element zaskoczenia w przypadku gdyby chcieli kogoś zaatakować. Zdawał sobie też sprawę z tego, że taki rodzaj potajemnego działania spowoduje, iż inne drużyny mogą ich nie zauważyć, przez co unikną walk o koperty.

- Akami, jak tam na górze? - krzyknął Tsuki do ptaka lecącego nad oświetlonymi jasnymi promieniami słońca, koronami drzew.

- Ciszej - wyszeptał do niego Jirō - chyba nie chcesz, żeby nas ktoś znalazł?

- Czemu nie? - odpowiedział Ptasi Ninja. - Nudzi mi się już takie chodzenie w kółko. Ja chcę walczyć! - krzyknął podekscytowany Tsuki z błyskiem w oku, ściskając pięść.

- Skoro nalegasz - wypowiedział ktoś nieznajomy.

Cała trójka szybko zbliżyła się do siebie plecami i przyjęła pozycję bojową. Jirō złożył ręce pod płaszczem w pieczęć, Ying chwyciła za kunai, a Tsuki gwizdnął szybko dwa razy, po czym na jego ramię zleciał Akami.

- Hahahaha! - zaśmiał się nieznajomy - Tutaj jestem.

Drużyna Megumi spojrzała się na grubą gałąź wysoko przed nimi, dokładnie naprzeciwko Tsukiego. Stał na niej Zurabi z rękoma na biodrach. Nagle, za nimi, wyłoniła się druga postać - Yang Shiraga, który spoglądał teraz na swoją siostrę bliźniaczkę. Jakby tego było mało, z ciemnego dymu kilka metrów przed Jirō, wyszedł Kurai z Klanu Kokuen. Kinzoku zeskoczył na ziemię i z maniakalnym wzrokiem patrzył na trójkę Geninów.

- Co robimy? - zapytała zestresowana Ying.

Jirō szybko aktywował swojego Kansōgana i spojrzał w oczy Kuraiowi.

- Skok! - krzyknął Czytający w Myślach.

W miejsce, gdzie przed chwilą stali, uderzyła kula ognia. Kokuen jeszcze raz zaczął formować pieczęć i usłyszeli "Uwolnienie Ognia: Technika Wielkiej Kuli Ognia!". Poleciała ona tym razem w samego Tsukiego, który złapał się za konar drzewa i okręcił się za niego powodując, że jutsu uderzyło w pień, przypalając go. Ying skoczyła na jedną z wielu gałęzi i po chwili, naprzeciwko niej stanął Yang. Jirō wylądował przed Kuraiem, spoglądając mu prosto w oczy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Nie uciekaj mi, ptaszynko! - krzyczał ze śmiechem Zurabi, goniąc wśród wysokich traw Tsukiego i jego ptasiego kompana, lecącego przy boku Genina.

Ninja z klanu Chōjū spojrzał na Akamiego i wykonał krótki, głośny gwizd. W jednym momencie zatrzymali i obrócili się w stronę psychopatycznego osobnika. Ku ich zdziwieniu, jego prawą rękę zastąpiło wielkie, lekko zaokrąglone, metalowe ostrze. Zurabi patrzył na nich nie zrywając z twarzy swojego szerokiego uśmiechu. Tsuki zmarszczył brwi i wyciągnął przed siebie Kuchibashi.

- Na to czekałem... - wypowiedział cicho Ptasi Ninja i ruszył wraz ze swoim sojusznikiem na postrach młodszej części wioski i wszystkich sklepikarzy.

Blond włosy ninja wykonał zamach swoim kijem na głowę Zurabiego, który zatrzymał uderzenie ostrą częścią swojego prawego "ramienia" i szybko zamieniając lewą dłoń w długi szpikulec, spróbował pchnąć Tsukiego. Na szczęście uniknął on tego, odskakując. Ruszył jeszcze raz, tym razem odbijając się od ziemi Kuchibashim i wykonując salto nad głową Kiznoku. Może i oboje nie grzeszyli inteligencją, ale bez wątpienia to formujący się w różne metalowe wytwory ninja, kierując swój wzrok na kręcącego się w powietrzu Tsukiego, pokazał, że jego rozum był kontrolowany przez coś gorszego niż ptasi móżdżek. Przez to, że stracił czujność, w jego brzuch, z ogromnym impetem uderzył Akami. Na jego szczęście, ptak nie był masywnym stworzeniem, więc uderzenie nie było krytyczne, lecz pozwoliło młodemu Chōjū na wylądowanie i kopnięcie Zurabiego, który poleciał na ziemię.

- Akami, kończmy to - wypowiedział Tsuki wyciągając przed siebie poziomo Kuchibashi.

Błękitny ptak zamienił się w żółtą energię i rozpłynął się na przodzie kija, stwarzając coś na kształt kuszy czy kilofa, mieszczącego się na długiej rękojeści. Chōjū złapał za niego dwoma rękoma i wycelował w przeciwnika. Zakurzony Zurabi zdążył się podnieść i ze swoich ramion uformował grubą tarczę. W jego stronę poleciał pocisk jasnej czakry, podobnej do tej, w którą zamienił się Akami. Uderzenie nie było mocne, ale po chwili nastąpiły kolejne.

- To nie działa - doszedł do wniosku Tsuki. - Musimy go zaatakować od tyłu. Ten metal jest zbyt mocny.

W jednym momencie zaczął biegać w kółko wokół Zurabiego i od czasu do czasu strzelał z broni. Niestety każdy pocisk rozbijał się na stalowych dłoniach ciemnowłosego ninjy. Po chwili znowu zaczęły się formować w to samo ostrze, co wcześniej jego prawe ramię.

- Hasaki! - wykrzyknął Kinzoku i niczym wiertło, poleciał w stronę Tsukiego.

Odskoczył on w ostatnim momencie, wykonując salto w tył, a Zurabi stworzył krater w ziemi, wokół którego skumulowało się tyle pyłu, że stał się niewidoczny. Po chwili wyskoczył z niego po raz kolejny, a Ptasi Ninja, który nadal był w powietrzu, zdążył jedynie wyciągnąć przed siebie swojego Kuchibashi. Ostry kolec broni zderzył się z metalowym wiertłem. Iskry leciały we wszystkie strony. Niestety siła kręcącego się Kinzoku była na tyle silna, że pchał on Tsukiego wprost na grube drzewo. Blond włosy genin uderzył w nie plecami i upadł na ziemię, a przed nim stanął Zurabi, wykonując zamach swoim ostrzem. Chōjū szybko otworzył oczy, chwycił za Kuchibashi, zakręcił nim parę razy i uderzył w bok ramienia wroga. Szybko kopnął go w brzuch powodując, że Kinzoku się skulił, po czym przyłożył mu łokciem w tył głowy. Cały zdyszany i posiniaczony spojrzał w głąb lasu, w stronę gdzie znajdywali się jego przyjaciele z drużyny.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Yang wyprostował rękę i z jego rękawa wyleciała katana, którą złapał w ostatniej chwili oraz przyjął pozycję bojową. Ying zrobiła to samo, ale jedyną bronią jaką posiadała był kunai. Nie miała szans w walce na broń białą z mistrzem w tej sztuce, jeżeli chodzi o ich rocznik.

- Yang - zaczęła kunoichi - nie musimy walczyć.

- Z pewnością cię nie zabiję - odpowiedział jej brat. - Nawet na to nie pozwolę, ale muszę zdobyć kopertę. Potraktujmy to jak zwykłą rywalizację, bądź trening - zakończył wyciągając prosto przed siebie, w stronę białowłosej, miecz.

W jednym momencie rozległ się odgłos wybuchu, a wokół Yanga powstał dym. Ying zdołała użyć kulki z zasłoną dymną i schowała się w koronach drzew. Białowłosy wyciągnął drugą katanę i powoli kręcił się, osłaniając ciało klingami. Nie chciał wyskakiwać z obłoku, ponieważ znał dobrze umiejętności swojej bliźniaczki. "Tutaj, moja widoczność jest ograniczona, ale gdybym wydostał się z dymu, mógłbym zostać złapany w technikę Odbicia Lustrzanego." - pomyślał. Nagle w jego stronę poleciały shurikeny. Zdążył się przed nimi obronić. Postanowił, że również wykorzysta swój arsenał i wydostanie się z tej niekomfortowej sytuacji. Szybko schował katany do rękawów i zaczął formować pieczęcie.

"Co on robi?" - pomyślała Ying, chowająca się za konarem drzewa. Chwyciła za kolejne shurikeny i rzuciła je w stronę obłoku dymu. Ku jej zdziwieniu, Yang wyskoczył. Już wyciągnęła przed siebie ręce skierowane wewnętrzną stroną dłoni w kierunku celu. Nagle rozbłysło się bardzo jasne, białe światło mieniące się gdzieniegdzie innymi barwami, niczym promienie słońca przechodzące przez pryzmat. Oślepiło ono kunoichi, która za późno zasłoniła swoje oczy. Gdy lśnienie zniknęło, Ying zauważyła, że nie ma nigdzie jej brata. Rozglądała się nerwowo, lecz po chwili, przy jej gardle znalazło się ostrze.

- Wygrałem - powiedział z uśmiechem Yang stojąc za siostrą.

- Nie wydaje mi się.

Po wypowiedzeniu tych słów rozpłynęła się.

- To tylko iluzja - zdenerwował się Yang i znowu przyjął pozycję, która miała go ochronić przed różnorakimi atakami.

- Hej - krzyknęła kunoichi, mieszcząca się na gałęzi kilka metrów dalej - tutaj!

Brat Shiraga spojrzał w jej stronę i to go zgubiło. Jej ręce były wyciągnięte w jego stronę, a dłonie z wyprostowanymi i złączonymi palcami były ułożone tak, że między nimi widział twarz Ying.

- Odbicie Lustrzane! - krzyknęła.

Teraz Yang przyjął tą samą pozycję co jego siostra i nie mógł wykonać żadnego ruchu. Jedynie jego twarz wyrażała poddenerwowanie. Z czół rodzeństwa spływał pot. Ying wykorzystywała całą siłę, aby utrzymać brata, a on siłował się, próbując uwolnić własne ciało.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Słynny posiadacz ostatniego Kansōgana na świecie - powiedział z szarmanckim uśmiechem na twarzy, Kurai. - Czas sprawdzić twoje umiejętności.

Po tych słowach ruszył w stronę nieruszającego się Jirō. Dosłownie metr przed nim wniknął w obłok czarnego dymu i pojawił się za Czytającym w Myślach ninja. Zaraz po wyjściu z mrocznego portalu, w jego stronę poleciała stopa ostatniego członka Klanu Kokoroyomu. Kurai, dzięki swoim umiejętnościom, zdążył ją zatrzymać krzyżując ręce, po czym znowu zniknął i tym razem pokazał się cztery metry nad Jirō, wykonując pieczęcie.

- Uwolnienie Ognia: Technika Wielkiej Kuli Ognia! - krzyknął Kurai.

W stronę zakapturzonego ninjy poleciał ognisty pocisk. Uderzył w niego. Po zgaszeniu się ognia, młody Kokuen, który już wylądował na ziemi, zauważył, że płaszcz Genina zyskał stalową poświatę i zaraz znowu się zamienił w zwykłą tkaninę. Jedynie wokół niego,w niedużym promieniu, została wypalona bujna roślinność.

- Niezła sztuczka - uśmiechnął się Kurai i ruszył po raz kolejny na Jirō.

Tym razem walczyli na pięści. Kokoroyomu nie spuszczał swojego wzroku z oczu przeciwnika. Nagle udało mu się złapać obie pięści ciemnowłosego. Kokuen zauważył ruch pod szatą jego przeciwnika i szybko zniknął, a po nim został tylko czarny dym. Pojawił się w powietrzu, jakieś dwa metry nad ziemią, ale i tak dostał pociskiem mocno lepkiej, żółtej, lekko brązowej mazi z kleju. W gęstości przypominała beton. Substancja trafiła w bok Kuraia.

- Nie doceniłem umiejętności twojego Kansōgana - powiedział Genin spoglądając w stronę swojego przeciwnika. - Szkoda, że muszę cię opuścić - wypowiadając ostatnie słowa, zniknął.

- Jirō... - wyszeptał Tsuki wyłaniając się zza krzaków i upadając na ziemię - gdzie on poszedł?

- Chce sprowadzić tutaj wszystkich, żeby odebrać nam kopertę.

- Co w takim razie z Ying? - ledwo wydusił z siebie, kaszląc przy tym.

- Nie możemy jej pomóc. Nie jesteśmy w stanie ich dogonić - ciągnął dalej Jirō. - Słuchaj mnie. Jeżeli chcieliby oni naszej koperty w zamian za jej życie, to zrób to - wypowiadając ostatnie słowa, spojrzał się poważnie na Tsukiego.

- Nie pozwoliłbym, żeby ktoś zrobił krzywdę moim przyjaciołom - odpowiedział blondyn i parsknął śmiechem, wypluwając trochę krwi.

Jirō lekko opatrzył Tsukiego. Akami tym czasem stał na ziemi i wpatrywał się w swojego kompana. Minęło około dziesięć minut i na miejsce przybyła Drużyna Kuro. Zurabi, lewą ręką trzymał za szyję Ying, a prawą, zamienioną w klingę, miał przystawioną do jej gardła.

- Oddajcie nam kopertę, albo... - powiedział z uśmiechem Kinzoku, przyciskając swoje ostrze do kunoichi z Klanu Shiraga.

Po jego prawej stronie stał Yang, który tylko odwrócił wzrok i zamknął oczy, ściskając zęby i pięść.

- Proszę, dajcie nam tą kopertę - błagał białowłosy ninja, wyciągając otwartą dłoń.

Tsuki złapał się za bok i lekko się huśtając podszedł do niego. Po chwili wyjął zza pazuchy kopertę i wręczył ją Yangowi.

- Macie czego chcieliście - powiedział ze zgrozą na twarzy Ptasi Ninja - teraz ją wypuśćcie.

Shiraga sprawdził kopertę i kiwnął głową do Zurabiego. Żeby rozpoznać prawdziwą, trzeba ją wymacać palcami, aby wyczuć okrągły, wypukły kształt. Kinzoku rzucił przed siebie Ying i razem z resztą drużyny odszedł.

Jirō oraz Tsuki podeszli do niej, a Akami usiadł na ramieniu Ptasiemu Ninjy.

- Czyli nie mamy żadnej koperty? - zapytała zrezygnowana Ying, wstając.

- Nie do końca - powiedział Jirō, a reszta drużyny spojrzała się na niego ze zdziwieniem. - W trakcie walki z Kuraiem wyczytałem z jego myśli, że to on ma kopertę. Ku naszemu szczęściu, zaczęła się walka na taijutsu - ciągnął dalej i zza płaszcza wyjął biały świstek - i nawet nie zauważył kiedy chwyciłem swoją trzecią ręką za ten papier, wyciągając go z kieszeni.

Tsuki i Ying oniemieli. W jednym momencie rzucili się na niego i zaczęli się śmiać.

- Jak dobrze, że mamy cię w drużynie, stary - radował się Tsuki, poklepując Jirō po ramieniu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki